Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 103 - New York Knicks 110 (26.01.2014)

LA Lakers 103 @ New York Knicks 110 (26 Stycznia 2014)

Lakers 103
Knicks 110
 1234WYNIK
LAL25223422103
NYK22293227110

Arena: Madison Square Garden (IV), New York, New York

Data publikacji: 27/01/2014 8:57 | autor: Daniel

Mimo dwóch zwycięstw w pierwszych trzech meczach, najdłuższą w sezonie serię spotkań wyjazdowych Lakers zakończyli na minusie, czterema porażkami z rzędu i łącznym bilansem 2-5. Z Grammy Trip wracają więc na tarczy i matematycznymi już tylko szansami na miejsce poza loterią draftową. W ostatnim dniu przed powrotem do domu Jeziorowcy ulegli Nowojorskim Knicks 103-110, a zatrzymanie Carmelo Anthony'ego na ponad połowę mniejszej zdobyczy punktowej niż w jego rekordowym występie przeciwko Grizzlies nie wystarczyło.

Fatalna defensywa, brak zbiórek i konsekwentnego wysiłku w obronie dostępu do własnego kosza to kluczowe określenia, którymi można wytłumaczyć tę porażkę, jak i ogólny bilans Lakers w tym sezonie. Jeziorowcy stracili przynajmniej 102 punkty po raz 12 z rzędu, a takiej serii nie widziano w ich wykonaniu od sezonu 1985/1986. Wtedy byli jednak zespołem na miarę ponad 60 zwycięstw w sezonie, a NBA wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie i w całej lidze tylko jeden zespół notował średnio poniżej 100 oczek na mecz. Bardziej akuratną statystyką jest więc ilość traconych punktów na 100 posiadań, a tych Jeziorowcy oddają w bieżących rozgrywkach 108,8 na mecz (5. miejsce w od końca w lidze), a w owych 12 ostatnich meczach aż 114, co jest wynikiem zakrawającym o karykaturę defensywy.

Pod względem ogólnego bilansu (17-27), jak i miejsca w rankingach defensywnych, Knicks plasują się w sąsiadujących z Lakers rejonach, dlatego też wczorajszy wieczór przyniósł bardzo wyrównane starcie. Żadna ze stron nie prowadziła wyżej niż 8-ma punktami (najwyższa przewaga Lakers to 6 oczek), prowadzenie zmieniało właściciela aż 13-krotnie, a na tablicy wyników widniało 12 remisów. Obydwie drużyny nie przykładały wielkiej uwagi do tego w czym są słabe, czyli obrony, a skupiły się na swoich mocnych stronach, czyli ataku, który po każdej ze stron napędzany był trafieniami trzypunktowymi. Nieco większą równowagą w ataku wykazali się jednak gospodarze i to dzięki temu to oni przez większość spotkania wydawali się być o ten jeden krok przed Lakers, którzy bez powodzenia gonili za wynikiem.

Mimo, że Lakers osiągnęli lepsze wskaźniki efektywności od Knicks (52%-47,8% z gry, 47,8%-42,3% za trzy i 77,8%-72,2% z linii), to ich ofensywa prezentowała się nieco gorzej od gospodarzy. Jeziorowcy grali zbyt schematycznie, brakowało ruchu graczy bez piłki, a większość punktów Lakers zdobywali po zagraniach indywidualnych – 16 asyst przy 39 trafieniach z gry to naprawdę kiepski wynik. I choć Jeziorowcy byli w tym samodzielnym finiszowaniu świetni i większość akcji kończyli skutecznie, to Knicks byli pod tym względem niewiele gorsi, a do tego dołożyli to, czego brakowało po stronie ekipy prowadzonej przez Mike'a D'Antoniego. Szybkie wymiany podań po obwodzie rozbijały defensywę Lakers, otwierając Nowojorczykom nie tylko dogodne pozycje rzutowe, ale i dając możliwość do ponowień po zbiórkach ofensywnych. Przez cały wieczór Jeziorowcy nie potrafili skutecznie zastawić własnej tablicy i pozwolili gospodarzom na o 11 zbiórek ofensywnych więcej. Dzięki temu tę nieco słabszą skuteczność rzutową Knicks powetowali sobie punktami drugiej szansy, których zdobyli aż 21 na tylko 6 ze strony przyjezdnych.

Carmelo Anthony był daleki od powtórzenia wyczynu z piątku kiedy to pobił rekord należący wcześniej do Kobego Bryanta, rzucając w Madison Square Garden 62 punkty. Mimo iż wczoraj zdobył ich „tylko” 35 to i tak w zespole Lakers nie było nikogo, kto byłby w stanie go zatrzymać. Ryan Kelly był w tym fatalny, Wesley Johnson i Jordan Hill nie wiele lepsi. Mike D'Antoni w przerwie stwierdził, że tak czy inaczej nie są w stanie zatrzymać Carmelo, dlatego skupią się na tym, aby ograniczyć poczynania innych zawodników Knicks. Plan ten niestety kompletnie się nie udał. W drugiej połowie nie do zatrzymania był debiutant Tim Hardaway Jr., który jeśli nie trafiał za trzy punkty (3/4 i 4/5 w całym meczu), to z łatwością penetrował w pomalowane. W ostatnich dwóch kwartach Hardaway zdobył 15 punktów tyle samo dołożył Carmelo, a jeszcze 11 dodał Raymond Felton.

Po stronie Lakers również nie brakowało gorących strzelb dystansowych, w czym brylował Jodie Meeks, notując 24 punkty na skuteczności 8/13 z gry i 6/8 zza łuku. Wszystkie swoje punkty Jodie zdobył jednak w pierwszych trzech kwartach i choć w ostatniej grał prawie 10 minut, to był już kompletnie niewidoczny. Ciężar zdobywania punktów, nieoczekiwanie wziął wówczas na siebie Manny Harris, który na krótko przed meczem otrzymał przedłużenie kontraktu z Lakers na kolejne 10 dni. Nie było to co prawda spowodowane jego wyśmienitą dyspozycją w 5 meczach, jakie rozegrał jako Jeziorowiec przed tym meczem (choć źle też nie grał), a tym, że żaden z kontuzjowanych graczy nie zdążył powrócić do gry. Tym występem udowodnił jednak, że zasługiwał na przedłużenie swojego pobytu w Lakers. Tylko w czwartej kwarcie Harris zdobył 11 punktów i to w zaledwie 6 minut, a w całym meczu zanotował aż 18 oczek.

Ostatnia ćwiartka należała jednak do gospodarzy, którzy ani razu nie dopuścili do utraty prowadzenia, czy choćby remisu. Mecz był wciąż wyrównany, ale to Knicks byli cały czas o jedno czy dwa posiadania do przodu. Lakers dwukrotnie skracali dystans do jednego punktu, na niespełna trzy minuty przed końcem meczu tracili wciąż tylko trzy punkty (98-101), ale w tym momencie ich gra się rozjechała. Szybko zdobyty 4 punkty z rzędu przez Carmelo pozwoliły odskoczyć Knicks na bezpieczny dystans i nie dopuścili już oni do utraty tej zaliczki. Gwoździem do trumny Lakers okazał się być niecelny rzut trzypunktowy Kendalla Marshalla (przy wyniku 101-107), który to ostatecznie pogrzebał szansę Kalifornijczyków na wygraną.

Solidny mecz w ofensywie rozegrał Pau Gasol, notując 20 punktów na skuteczności 8/15 z gry, a do tego był jedynym zawodnikiem Lakers, który powalczył na tablicach (13 zbiórek). Warto podkreślić, że Katalończyk ostatnio ustabilizował formę i prezentuje się znacznie lepiej niż na początku sezonu, przynajmniej jeśli chodzi o grę w ataku i w miesiącu styczniu notuje średnio 20,5 punktu, 12,1 zbiórek i 4,3 asysty na mecz, trafiając 50,7% rzutów z gry. Niestety nie idzie to w parze z wynikami zespołu, ale Pau skutecznie pracuje na własny rachunek i podbija tym swoją wartość rynkową, na czym Lakers mogą zyskać, handlując nim przed lutowym zamknięciem okienka transferowego, bądź stracić, kiedy w lecie nie będzie ich stać, aby zatrzymać go u siebie.

Przyzwoicie, choć bez fajerwerków, zagrali także Nick Young (13 punktów) i Kendall Marshall (12 punktów, 5 asyst). Pierwszy znacznie lepiej prezentuje się kiedy gra z ławki (w tym meczu zajął miejsce Wesleya Johnsona w pierwszej piątce), od Kendall brakowało natomiast asyst, co przełożyło się na słaby pod tym względem wynik całego zespołu.

Po prawie dwutygodniowej podróży po Stanach, głównie po wschodnim wybrzeżu, Lakers w końcu wracają do Los Angeles. Już jutro czeka ich tam jednak przeprawa z najlepszą w tej chwili drużyną w NBA – Indianą Pacers. Aklimatyzacja w domu nie będzie więc łatwa. Styczeń Jeziorowcy zamkną starciem z łatwiejszym przeciwnikiem – Charlotte Bobcats, po czym czeka ich kolejna seria trzech spotkań wyjazdowych. Szansę na poprawienie morale i bilansu zwycięstw Lakers będą mieć w okresie od 9-go do 23-go lutego, kiedy to rozegrają sześć spotkań z rzędu u siebie, a do gry powinni już wówczas powrócić wszyscy kontuzjowani zawodnicy.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Nash miał znowu jakieś problemy z plecami, podobno nie dotyczą one wcześniejszej kontuzji i to nic poważnego,ale w przypadku Nasha, to nawet zwykły katar jest poważny

wojtek


Trudno określić status Bryanta, bo dzisiaj tj.28.01 ma mieć wizytę u lekarza, ale moim zdaniem nie wróci przed ASG.

Na pewno Nash, Farmar i Blake nie zagrają w najbliższych dwóch spotkaniach. Henry około 1-2 tygodni.

wojtekguli8

to na jaki mecz ma byc KB ?

pita

Magic najlepszy mecz w karierze zagrał jako center więc może i Nash by się sprawdził jako stoper na Lebron`a.

Kobas24

z wyglądu sa fajne,ale jak sie w nich czuje noga jak sie w nich gra to juz nie wiem ale z tego co KB mowi to sa rewelacyjne.
Ja z Seri butów KB posiadałem bodaj 4 i w każdych sie czulem bardzo dobrze wiec mysle ze w tych tez by bylo podobnie.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Czas na najbardziej ekscytujący sezon NBA dla fanów Lakers od lat!! GO LAKERS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 6 days, 3 h temu

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18