Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 102 - Golden State Warriors 95 (22.11.2013)

LA Lakers 102 vs Golden State Warriors 95 (22 Listopada 2013)

Warriors 95
Lakers 102
 1234WYNIK
GSW2125173295
LAL22332027102

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 23/11/2013 10:00 | autor: Daniel

Grając wciąż bez Kobego Bryanta Lakers radzą sobie nieoczekiwanie dobrze. Dla ich wczorajszych rywali – Golden State Warriors utrata lidera w osobie Stephena Curry'ego okazała się być o wiele dotkliwsza, a nadmiar złego, już w trakcie spotkania kontuzji, doznał jeszcze Andre Iguodalę. Przed trzema tygodniami, mając ich obydwu w składzie Warriors zmiażdżyli Lakers 125-94. Absencji dwóch tak kluczowych dla rywali graczy Jeziorowcy jednak nie zaprzepaścili i pewnie wygrali przed własną publicznością 102-95.

Dzięki temu Lakers po raz pierwszy w tym sezonie znaleźli się na fali wznoszącej, a mianowicie odnieśli drugą wygraną z rzędu, i to po tym jak odpoczywali przez ostatnie cztery dni po niedzielnej wygranej z Detroit Pistons. Tak długa przerwa od gry nie spowodowała jednak, że podopieczni Mike'a D'Antoniego zdążyli zardzewieć i we własnej hali, z zapasami energii i świeżymi nogami nie dali się zabiegać Wojownikom, z którymi tak duże problemy mieli 30 października i wcześniej w meczach przedsezonowych rozgrywanych na terenie Chin. Jeziorowcy legitymują się w tej chwili bilansem 6-7 i w perspektywie mają niedzielne starcie – znowu u siebie – ze słabymi Sacramento Kings, co daje ogromną szansę, aby ponownie osiągnąć bilans 50% zwycięstw, przed wyjazdem na wschodnie wybrzeże, gdzie czekają ich trzy mecze z zespołami, które absolutnie są w ich zasięgu – Washington, Brooklyn i Detroit.

Warriors do meczu przystąpili nie tylko bez swojej gwiazdy – Stephena Curry'ego, ale również jego zmiennika – Toney Douglasa, przez co w pierwszej piątce na pozycji rozgrywającego musiał zagrać Andre Igoudala. Ale i jego w trzeciej kwarcie stracili z powodu kontuzji ścięgna udowego, co znacznie ułatwiło zadanie Jeziorowcom. Przez to wszystko ekipa Marca Jacksona nie radziła sobie z konstruowaniem ataków, a Lakers świetnie zareagowali na brak prawdziwego rozrywającego w szeregach rywali, wywierając presję na graczach którzy wyprowadzali piłkę, zmuszając ich do podań w narożniki boiska i podwajając zawodników podkoszowych. Lakers wymusili na Warriors 19 strat (po których zdobyli 22 punkty), a ich aktywność w obronie miała ogromny wpływ na to, jak potoczyły się losy tego spotkania,

W defensywie Lakers prezentowali się bardzo przyzwoicie, choć nie obyło się bez rażących błędów i trzeba pamiętać, że przeciwnik grał w sporym osłabieniu. Jeziorowcy bronili się skutecznie zwłaszcza przez trzy pierwsze kwarty, w których stracili ledwie 63 punkty, a jednocześnie sami zdobyli ich 75, co dawało im sporą zaliczkę na poczet czwartej, decydującej kwarty. W niej szyki obronne gospodarzy były już wyraźnie rozluźnione, nogi Pau Gasola i Jordana Hilla podążały co najmniej z sekundowym opóźnieniem za myślą rywali, przez co Warriors tylko w jednej czwartek kwarcie zdobyli 20 punktów z pomalowanego. Na ich szczęście, sami zrewanżowali się skuteczną grą na dystansie (4 trafienia za trzy) i Golden State zabrakło już czasu, aby odrobić wysokie straty i jedynie zmniejszyli rozmiary porażki do 7 oczek. Odkąd Lakers objęli prowadzenie 65-63 na 4 minuty przed końcem trzeciej ćwiartki, nie oddali go już do samego końca.

Do zwycięstwa Jeziorowców poprowadził duet Pau Gasol i Nick Young, dzieląc się przewodnictwem drużynie w poszczególnych połowach spotkania. Katalończyk w pierwszych dwóch kwartach zdobył 16 punktów, a w całym spotkaniu 24 (11/19 z gry), dokładając do tego 10 zbiórek. Oprócz naturalnej chęci pokonania przeciwnika, przyświecał mu jeszcze inny cel – za każdy zdobyty punkt zobowiązał się przeznaczyć tysiąc dolarów na rzecz ofiar tajfunu, który przed dwoma tygodniami spustoszył część Filipin. Gasol po raz trzeci w tym sezonie przekroczył granicę 20 oczek, ale po raz pierwszy w zwycięskim spotkaniu. Udało mu się także znaleźć odpowiedni balans między grą bliżej kosza i na półdystansie i z pewnością fani Lakers życzyliby sobie takiej gry w jego wykonaniu na porządku dziennym. Co prawda defensywie Hiszpan nie wyglądał już tak okazale, zwłaszcza w czwartej kwarcie, w której David Lee i Andrew Bogut z łatwością go ogrywali, ale „Nie można mieć wszystkiego drogi Panie…”.

Druga połowa była już koncertem Nicka Younga, który zdobył w niej 14 ze swoich 21 punktów i uskrzydlił Lakers do wzmożonej aktywności po obydwu stronach parkietu, dzięki czemu zanotowali serię 15-0 i odskoczyli na taki sam dystans, gdyż zaczynali ją od remisu 63-63. Young nie był jednak osamotniony w swych poczynaniach, a dzielnie sekundowali mu Jordan Farmar i Shawne Williams. Lakers przez ponad pięć minut nie pozwolili zdobyć Warriors żadnych punktów, a jedynym graczem pierwszej piątki, który przebywał wówczas na parkiecie był Pau Gasol.

„Najbardziej budującą rzeczą jest to, że każdy akceptuje swoją rolę w zespole. Każdy trzyma kciuki za kolegów, a przed rokiem tego u nas brakowało. Wtedy mieliśmy więcej talentu, ale teraz jesteśmy lepszym zespołem”. – powiedział po meczu Mike D'Antoni.

Ławka Lakers wciąż zdobywa średnio najwięcej punktów w całej NBA (46,7 na mecz) i był to kolejny raz potwierdzający te liczby. Rezerwowi zdobyli 44 oczka, podczas gdy zmiennicy Warriors ledwie 17, co w obliczu ich przetrzebionego kontuzjami składu miało niebagatelne dla ostatecznego rezultatu. Do 21 punktów Nicka Younga, 14 oraz 8 asyst dołożył inny rodowity Kalifornijczyk – Jordan Farmar, który tym samym przerwał passę kilku słabszych występów z rzędu, chociaż kiedy siadał na ławce w połowie czwartej kwarty był wyraźnie niezadowolony, trudno powiedzieć czy z powodu nieudanego zagrania czy z faktu bycia zmienionym przez Steve'a Blake'a. A skoro już mowa o Blake'u to i on dołożył swoją cegiełkę do tego zwycięstwa w postaci 14 punktów, choć pewien niedosyt pozostawia „tylko” 5 asyst, przez co nie przedłużył swojej passy z meczami, w których notował minimum 10 podań otwierających partnerom drogę do kosza.

Robiący ostatnio furorę Jordan Hill, tym razem nie zagrał na poziomie gwiazdorskim, jak to określił jego poczynania Mike D'Antoni, ale wciąż przyzwoicie, notując 10 punktów i 9 zbiórek. Na wyróżnienie zasłużył także Shawne Williams, który w czwartej kwarcie trafił dwukrotnie za trzy punkty, czym skutecznie powstrzymał zapędy Warriors na odrobienie strat.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

RONI1989

gdzie jest news o meczu z kings?

Przemo

Demolka

Przemo

Byki nie istnieją w tym meczu od 1min.

olek99

CP3 już wczoraj grał rewelacyjnie , w szczególności ostatnie dwie akcje w 4q.A co do koszulek to mam taką nadzieję , że je wycofają gdy nikt nie będzie ich kupować.Najpierw buty KD z wyglądu jak do piłki nożnej teraz koszulki ... niedługo to sędziowie w korkach będą biegać.

Przemo

CP robi co chce.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17