Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 108 - Houston Rockets 134 (19.02.2014)

LA Lakers 108 vs Houston Rockets 134 (19 Lutego 2014)

Rockets 134
Lakers 108
 1234WYNIK
HOU32324030134
LAL22213233108

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 20/02/2014 9:02 | autor: Patryk Mańka

Gdy w koszykówce twoja drużyna pozwala na zdobycie przeciwnikom powyżej 110 punktów, oznacza to, że jest bardzo słaba w defensywie. Z kolei gdy pozwala rywalom na zdobycie więcej niż 130 punktów w regulaminowym czasie gry, to za komentarz gry obronnej niech posłuży milczenie. Gospodarze byli bardzo gościnni dla swojego byłego klubowego kolegi - Dwighta Howarda i pozostałych graczy Rakiet pozwalajac im trafiać ze skutecznością 50% z gry w tym 51,4% za 3, skąd Rockets trafili 18 z 35 rzutów. Wynik nie mógł być inny jak wysoka porażka Los Angeles Lakers, którzy od początku do końca nie potrafili nawiązać walki z faworyzowanym rywalem i przegrali 108-134.

Lakers rozpoczęli to spotkanie od osłabienia, gdyż na godzinę do wyrzutu piłki w górę przez sędziego wymieniony został Steve Blake, ktory zmuszony był opuścić Staples Center nie będąc dłużej członkiem Jeziorowców. Sytuacja o tyle przykra, gdyż Blake chwilę wcześniej prezentował na swoim Twitterze nowe buty z serii Kobe 8, w których miał zamiar grać w tym meczu. Blake będzie musiał zadomowić się teraz w Golden State Warriors, zaś stamtąd do Lakers przywędrują Kent Bazemore i MarShon Brooks. Czy to wymiany ekwiwalentna pod względem talentu? Śmiem wątpić, gdyż obaj gracze to młodzi rzucający obrońcy, jednak biznesowo to 2 spadające kontrakty. Z pewnością informacja o opuszczeniu Blake'a nie pomogła już jego byłym kolegom z drużyny w dobrej grze przeciwko Rakietom.

Sam przebieg spotkania możnaby zrelacjonować wykorzystując przy tym treści z poprzednich relacji. Lakers ponownie trzymali wynik przez pierwsze 9 minut pierwszej kwarty dzięki swojej ofensywie, a zwłaszcza rzutom za 3, w których całościowo niewiele ustępowali Rakietom trafiając 14 z 27 prób. Ostatecznie po 9 minutach wyrównanej walki maszynka o nazwie "Jeziorowcy" skutecznie sie zacięła i Rakiety to wykorzystały wychodząc na 10-punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu sukcesywnie go powiększając.

Sam przebieg spotkania możnaby zrelacjonować wykorzystując przy tym treści z poprzednich relacji. Lakers ponownie trzymali wynik przez pierwsze 9 minut pierwszej kwarty dzięki swojej ofensywie, a zwłaszcza rzutom za 3, w których całościowo niewiele ustępowali Rakietom trafiając 14 z 27 prób. Ostatecznie po 9 minutach wyrównanej walki maszynka o nazwie "Jeziorowcy" skutecznie sie zacięła i Rakiety to wykorzystały wychodząc na 10-punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu sukcesywnie go powiększając.

Wejście rezerw, o ile tak można mówić w przypadku Lakers, gdzie z ławki do gry wchodzi tylko trzech zawodników nie zmieniło obrazu gry. Goście grali w radosną, szybką pozbawiona defensywy koszykówkę, w której Lakers notorycznie przegrywają, jednak trzymają się jej jak tonący brzytwy z niewiadomych powodów. Kończyło się to serią punktów zdobywanych z dystansu przez Jamesa Hardena czy Chandlera Parsonsa i wsadami Dwighta Howarda, który dzisiejszej nocy zaprezentował się bez zarzutu notując solidne double-double  w postaci 20 punktów (9/14 z gry) i 13 zbiórek. W drugiej ćwiartce najwięcej oczek w Lakers zanotował Wesley Johnson, który zdobył w tej części meczu aż 10 z swoich 24 punktów. Niemniej jednak nie uchroniło to od podopiecznych Mike’a D’Antoniego od zejścia do szatni z prowadzeniem Rockets wynoszącym 64-43.

W trzeciej kwarcie Lakers trafiali prawie wszystko z dystansu, co pozwoliło im na zdobycie 32 punktów w przedostatnie 12 minut tego spotkania. Dłużni nie pozostali podopieczni Kevina McHale’a, gdyż głównie przy pomocy trybu „taranu” bądź „wchodzę w pomalowane jak w masło” Jamesa Hardena Rakiety zdobyły aż 40 oczek. Zwłaszcza końcówka w wykonaniu lidera Houston w postaci trzech trójek i jednego layupa była gwoździem do trumny dla grających bez polotu Lakers. 75-104 to wynik, do którego nie przywykł nawet Jack Nicholson, który także opuścił Staples zanim mecz się skończył, co tylko potwierdza jak słaba w tym sezonie jest drużyna Złota i Purpury.

Ostatnia ćwiartka to już gra bez historii. Rezerwy Rakiet utrzymały, co miały utrzymać wywożąc z Los Angeles pewne zwycięstwo. Jeziorowcy z tragicznym bilansem 18-36 piastują ex eaquo z Sacramento Kings ostatnie miejsce w konferencji zachodniej. Transfer Steve’a Blake’a i plotki o wymianie Jordana Hilla i Chrisa Kamana zdają się potwierdzać słowa Mitcha Kupchaka, który powiedział, że prawdopodobnie zespół otrzyma wysoki pick w drafcie. Tylko, że teraz wygląda to już na w pełni kontrolowane działanie, o którym wszyscy wiedzą  i nawet nikt nie udaje, że tak nie jest. Po latach sukcesów toczących się od sezonu 2007/2008 fanom Złota i Purpury przyjdzie do końca obecnych rozgrywek przełykać sporą dawkę gorzkich pigułek. Pozostaje im jedynie mieć nadzieję, że Lakers w przyszłym sezonie wraz z zdrowym Kobe'm Bryantem, wzmocnieniami dokonanymi drogą wymian i wyboru w drafcie staną się lepszą drużyną, których mniejszy bądź większy sukces czeka w przyszłości.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

ericlalfan

Moja reakcja na zatrudnienie MDA była taka, choć wyrwana z kontekstu, to coś w tym jest :)

https://www.youtube.com/watch?v=oxiJrcFo724&feature=youtube_gdata_player

HORC

Poniekąd sam sobie odpowiedziałeś na to "przesadzanie": "Absurdy i niekonsekwencja Mitcha. Przecież to co on opowiada z tygodnia na tydzień przeczy przeczeniom. Nie ma żadnej konsekwencji w działaniu i wróży to zmiany w sztabie po sezonie."

Właśnie te absurdy mogą sprawić, że MDA zostanie, czego żaden (chyba) fan nie chciałby. Kobe sobie może gadać te swoje frazesy w mediach, ale przypominam sobie, że był ogromnym entuzjastą zatrudnienia MDA i na zarzuty o tym, że trzeba będzie dużo biegać i grać w obronie odpowiedział krótko: będziemy biegać i będziemy grać w obronie. Mowa była o trenerze znanym na wskroś, żadnym nowicjuszu. WSZYSCY wiedzieli jak to się skończy, wszyscy pukali się w głowę i szydzili z zatrudnienia MDA, JAX szydził z tego od początku. Wszyscy...oprócz dwóch osób na "górze"

HORC

DrJ

Nie przesadzajmy, więcej kwestii jest z tym, że trener wyleci niż zostanie. To co by się miało niby stać, żeby trzeba o było zwolnić? Nie chcę tu przytaczać mnóstwa przesłanek, ale weźmy pod uwagę chociaż kilka.

1. Kontrakt Bryanta. Może sobie mówić o MDA co tam chce, ale każdy wie, że Kobe gra izolacje i kreuje grę i ie będzie dwa sezony biegał w ofensywie MIke'a. Oczywiście nikt tego nie powie, ale tu przy kontrakcie na pewno padły pewne kwestie.

2. Absurdy i niekonsekwencja Mitcha. Przecież to co on opowiada z tygodnia na tydzień przeczy przeczeniom. Nie ma żadnej konsekwencji w działaniu i wróży to zmiany w sztabie po sezonie.

3. Sam (D)Antoni... No z całym szacunkiem, ale to co on wyprawia i opowiada dowodzi temu, że ma pracę w d...., bo i tak wyleci. Z mnóstwa jego kretyńskich wypowiedzi niech posłuż ta po meczu z Celtics, przytaczam swoimi słowami: Kaman jest świetnie wyszkolonym technicznie centrem, który bardzo przydaje się drużynie i ma duży potencjał... bla bla bla. Poważnie? Chyba nie jest idiotą, który nie potrafi "grzebać" w składzie. Koleś po prostu jest jedną wielką ironią koszykówki. On w tej chwili tylko bierze pensję. Nic więcej.

4. MDA zostanie zwolniony zaraz po sezonie regularnym. Według mnie. W inny przypadku nie tylko Lakers nie zatrudnią mocno średnich koszykarzy, ale nawet dotychczasowi nie będą chcieli zostać.

5. Brak możliwości wytransferowania Gasola i Hilla też swoje wróży. Nie będzie inaczej.

6. Mike: "3/4 treningu poświęcamy na defensywę". A mi tu jedzie czołg.

7. Kontuzje są tu dla mnie raczej argumentem przeciw (D)Antoniemu. A już na pewno niczego nie usprawiedliwiają... Można byłoby mówić o tym w przypadku gdyby Lakers byli w okolicach dziesiątego, a nie ostatniego miejsca na zachodzie...

8. Mike nie zostanie na przyszły sezon, bo Lakers mają taki kontrakt telewizyjny, że presje będzie zbyt duża. Nikt sobie nie pozwoli na kolejny rok oglądania parodii drużyny koszykarskiej.

9. No właśnie parodii... Można obić pozory przez jakiś czas, ale nie d się tolerować parodii. Mitch zatrudnił kilku niezłych "rolsów" ostatniego lata po to, żeby właśnie zrobić pozory. Zewnętrzne naciski nie pozwolą robić po prostu jaj. Taki Frank Hamblen zjada trenersko Mike'a na śniadanie...

10. I wiele innych...

11. Nasz bilans. Gorzej być nie może i trener wyleci, bo to logiczne.

eric

Bazemore bardzo fajne miał te drajwy pod kosz, ale w Lakers jest taka bieda, że nawet Jacek Krzykała błyszczałby. Lakers nawet porządnie zatankować nie potrafią

ericlalfan

Kobe był ich idolem w młodości, a teraz z Kobe mogą pograć, także muszą pogrywać..

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18