Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 112 - Toronto Raptors 106 (19.01.2014)

LA Lakers 112 @ Toronto Raptors 106 (19 Stycznia 2014)

Lakers 112
Raptors 106
 1234WYNIK
LAL29252830112
TOR36222325106

Arena: Air Canada Centre, Toronto, Canada

Data publikacji: 19/01/2014 22:48 | autor: Daniel

Najdłuższą w sezonie serię siedmiu spotkań z rzędu na wyjeździe, koszykarze Lakers rozpoczęli od wygrania dwóch spotkań w trzech meczach. W ostatnim czasie Jeziorowcy mieli notoryczne problemy przeciwko drużynom z dna tabeli, ale w piątek przerwali tę gehennę w starciu z Boston Celtics. Dziś pokonali już znacznie silniejszego rywala – Toronto Raptors, trzecią siłę Konferencji Wschodniej, wynikiem 112-106. Do wygranej poprowadził Lakers rezerwowy Nick Young, który rozegrał najlepszy mecz w barwach złota i purpury, uwieńczony zdobyciem 29 punktów.

Dwukrotnie w trakcie tego spotkania zapowiadało się na blowout na korzyść gospodarzy, ale za każdym razem Lakers potrafili odbić się od dna. W ostatnich siedmiu meczach drużyna Mike'a D'Antoniego traciła średnio 118 punktów na mecz, z czego czterokrotnie było to przynajmniej 120 oczek i początek konfrontacji z Raptors wskazywał na podobny scenariusz. Co prawda samiutki początek meczu był jeszcze wyrównany, a nawet na korzyść przyjezdnych z Kalifornii, którzy po dziewięciu minutach gry prowadzili czterema punktami, ale w ostatnich trzech minutach pierwszej kwarty gospodarze popisali się serią 16-5 i zakończyli tę część spotkania wynikiem 36-29.

Na starcie drugiej ćwiartki Raptors kontynuowali swoją kanonadę strzelecką z końca pierwszej części gry i zaczęli ją od kolejnej imponującej serii 14-2, po której uzyskali najwyższą w meczu – 19-punktową przewagę. Lakers się tym jednak nie przejęli i do końca połowy zdobyli 23 oczka, na tylko 8 ze strony Toronto. Początek drugiej połowy to kolejna szarża ekipy Dwane'a Casey'a i kompletna niemoc Lakers, którzy nie potrafili znaleźć drogi do kosza przez pierwsze cztery i pół minuty, podczas gdy Dinozaury w tym samym czasie zanotowali 12 oczek, powiększając przewagę do 16 punktów. Gdy po raz drugi gospodarze zmierzali po wysoką wygraną, Lakers na przekór temu do czego zdążyli przyzwyczaić w ostatnim czasie, ponownie wzbili się na wyższy poziom i bardzo szybko pokaźne straty zniwelowali. Do końca kwarty Jeziorowcy zdążyli wyjść nawet na prowadzenie (82-81) i tym razem uczynili spotkanie wyrównanym już na dobre.

Dziwny był to mecz. Raptors dominowali pod koszami, gdzie zdeklasowali Lakers w liczbie zebranych piłek (47-31, w tym 13-6 w ataku) oraz mieli, już nie tak imponującą, ale nadal sporą przewagę w punktach z pomalowanego (52-40). Ekipa z Kalifornii była ostatecznie tą, której na zwycięstwie zależało chyba w większym stopniu, tymczasem Raptors dwukrotnie popełnili błąd polegający na rozluźnieniu szyków po uzyskaniu wysokiej przewagi. Jeziorowcy nie dopuścili do tego, aby po raz trzeci przeciwnik im odjechał i w czwartej kwarcie byli już zdecydowanie lepszą drużyną. Sędziowie co prawda im trochę pomogli, gwiżdżąc kontrowersyjnie na ich korzyść w paru sytuacjach, ale nawet bez ich pomocy Lakers skutecznie egzekwowali swoje ataki.

Kluczem do wygranej była przede wszystkim ofensywa. Lakers bardzo ostrożnie obchodzili się z piłką, w efekcie czego popełnili tylko 9 strat. Podobnie było zresztą przed dwoma dniami w Bostonie (rekordowo niskie 7 straconych piłek). Jeziorowcy w tym sezonie 8-krotnie rozgrywali zawody z liczbą strat poniżej 10, ale po raz pierwszy uczynili to w dwóch meczach z rzędu i jest to jeden z głównych czynników stojących za tą zaskakującą zwycięską serią. Ekipa Mike'a D'Antoniego nie była na fali wznoszącej 20 grudnia, kiedy to po wygranych z Grizzlies i Wolves, przegrali 12 z 13 kolejnych spotkań. Do rozważnego rozegrania doszła dobra egzekucja. Lakers mieli co prawda problemy ze sforsowaniem broniących dostępu do kosza podkoszowym rywali, ale wypracowane przez siebie rzuty z wolnych pozycji pudłowali z rzadka, a kiedy wymusili przewinienie, byli właściwie nieomylni z linii rzutów wolnych (26/28). To właśnie rzuty wolne i rzuty zza łuku (12/22) w największym stopniu przyczyniły się do tej wygranej.

Czy to tylko chwilowa anomalia, czy może efekt lepszego rozumienia się Kendalla Marshalla z resztą zawodników, pokażą następne mecze, ale taki występ jak dziś pokazuje, że w Lakers jakiś potencjał, zwłaszcza ofensywny, istnieje, jednakże z wiadomych powodów nie mógł on jak dotąd w pełni rozkwitnąć. Aczkolwiek jest jeszcze szansa, że po powrocie do gry kontuzjowanych graczy, Jeziorowcy będą prezentować dobrą koszykówkę nie tylko od święta, ku uciesze fanów chcących oglądać zwycięskich Lakers jak najczęściej, bez względu na ich nikłe szanse na sukces w tym sezonie i rozpacze tej części ulubieńców, trzymających kciuki za jak najwyższy wybór w drafcie.

Dobrze spotkanie rozpoczął Pau Gasol, który kilkukrotnie z łatwością ogrywał Jonasa Valanciunasa, ale gdy w dalszej części meczu Katalończyka kryli Chuck Hayes czy Patrick Patterson, nie był on już tak skuteczny. W pierwszej kwarcie Gasol zdobył 10 ze swoich 22 punktów, a w całym spotkaniu aż 12 właśnie przeciwko Valanciunasowi. Na nieszczęście dla Lakers, młody Litwin grał jednak tylko 14 minut, po części z powodu problemów z faulami, a gdy Pau miał już przeciwko sobie stojącego twardo na nogach Hayesa, jego ataki przypominały raczej bicie głową w niemożliwy do sforsowania mur. Mimo wszystko był to niezły występ środkowego Lakers, zakończony z dorobkiem 22 punktów i 9 zbiórek. Na pewno Kalifornijczycy wyglądali lepiej z Gasolem na placu gry niż bez niego. Fatalnie na parkiecie zameldował się Robert Sacre, który grał ledwie 6 minut, ale w tym czasie Raptors zapisali na swoim koncie 19 punktów więcej niż Jeziorowcy.

Motorem napędowym ofensywy Lakers był Nick Young, który zdobył rekordowe w barwach Lakers 29 punktów, z czego aż 15 w ostatniej kwarcie. W decydujących minutach Young wszedł w buty Kobego Bryanta i wywiązał się z tego zadania perfekcyjnie, trafiając między innymi trzykrotnie za trzy punkty. W trakcie 31 minut, jakie spędził na parkiecie, Nick trafił 7 z 13 rzutów z gry, 5 z 7 zza łuku i aż 10 z 11 rzutów wolnych. Trzecim strzelcem był Ryan Kelly, który po raz pierwszy w swojej krótkiej karierze w NBA rozpoczął mecz w pierwszej piątce. Eksperyment z wrzuceniem debiutanta na głęboką wodę powiódł się. Absolwent uczelni Duke zdobył 17 punktów, a do tego wykazał się mocną psychiką na finiszu, kiedy to zdobył 7 punktów w ostatnich sześciu minutach gry. Kelly był oczywiście dziurą w obronie (jak właściwie każdy gracz Lakers w tym meczu), nie walczył na tablicach, ale zrobił to, co miał zrobić i czego oczekiwał od niego D'Antoni obdarzając go tym zaufaniem.

Swoją serię gier z double-double (w tej chwili pięć z rzędu) kontynuuje wciąż Kendall Marshall, który tym razem zdobył 10 punktów i zanotował 11 asyst otwierających partnerom drogę do kosza. To naprawdę nie lada wyczyn, gdyż dłuższą serią w NBA w bieżących rozgrywkach może pochwalić się jedynie Chris Paul, uznawany zgodnie przez większość obserwatorów za najlepszego rozgrywającego w lidze.

Czy Lakers stać na to, aby wygrać po raz trzeci z rzędu? Ich kolejnym rywalem będą Chicago Bulls, drużyna z ujemnym bilansem spotkań, która jednak ostatnio gra co raz lepiej (7 zwycięstw w ostatnich 9 meczach), dlatego też będzie o to niezwykle trudno. Xavier Henry jest najbliższy powrotu na parkiet spośród wszystkich kontuzjowanych graczy, ale wciąż dzieli go od tego co najmniej tydzień, więc w najbliższym czasie Lakers będą musieli radzić sobie w tym składzie osobowym, co obecnie.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Thibodeau powiedział, że będzie namawiał Bryanta, aby ten wziął udział w Igrzyskach 2016. Ja na miejscu postawiłbym warunek Thibo: zaczniesz trenować Lakers i wracam

Ten mecz w MSG to był jeden wielki garbage-time. Melo widać,że podkrada pączki od Feltona...

Kopek

Kolejny blowout w MSG tym razem w derbach z Nets. Chyba łatwiej jest wygrać z Knicks niż Lakers :D. Jakiś pozytyw :D.

No i Gortat dziś ładnie zagrał.

devilll

Oby przegrali. Zwycięstwa są nam nie na rękę...

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 1 tydzień, 3 dni temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17