Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 103 - Oklahoma City Thunder 107 (13.02.2014)

LA Lakers 103 vs Oklahoma City Thunder 107 (13 Lutego 2014)

Thunder 107
Lakers 103
 1234WYNIK
OKC17282735107
LAL24302821103

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 14/02/2014 9:31 | autor: Daniel

W NBA są silniejsi i słabsi, ale pewien poziom gry obowiązuje nawet tych z dna tabeli. Po to m.in. w Playoffs gra się do czterech zwycięstw, aby można było wyłonić faktycznie lepszego. Co innego mniejsza próbka, jaką jest pojedyncze spotkanie – tu może wygrać każdy, nawet słabeusz z najsilniejszą drużyną w lidze. Przez trzy kwarty starcia z Oklahoma City Thunder koszykarze Lakers wyglądali, jakby chcieli skorzystać z tej prawidłowości. Zdobyte przez Kevina Duranta 19 punktów w ostatniej ćwiartce pozbawiło jednak złudzeń gospodarzy, którzy ostatecznie przegrali 103-107.

Od trafienia za trzy punkty Kendalla Marshalla w pierwszym posiadaniu piłki przez Lakers, podopieczni Mike'a D'Antoniego nieprzerwanie prowadzili i kontrolowali przebieg spotkania przez trzy kolejne kwarty. Każdy z tych 12-minutowych fragmentów gry Jeziorowcy kończyli na plusie, powiększając stopniowo swoją przewagę, z 7 punktów po pierwszej ćwiartce do 9 oczek do przerwy i w końcu do 10 punktów przed decydującą kwartą. W kulminacyjnym momencie prowadzenie Kalifornijczyków wynosiło aż 15 punktów, ale nawet wtedy obawy o dowiezienie zwycięstwa do samego końca były jak najbardziej uzasadnione.

Sukces Lakersom w tych trzech zwycięskich kwartach przyniosła niezła defensywa i twarda gra na tablicach oraz umiejętne ograniczanie poczynań lidera gości Kevina Duranta. Do tego doszła świetna zespołowa współpraca w ataku, czego efektem było aż 26 asyst przy 34 trafieniach z gry. Thunder jednak nie bez powodu znajdują się na szczycie tabeli Konferencji Zachodniej z najlepszym bilansem w całej NBA. Od początku można było odnieść wrażenie, że to Oklahoma rozgrywa słabe zawody, a nie Jeziorowcy takie dobre. Wystarczyło, że Thunder zwyczajnie zaczęli grać i tylko chwilę zajęło jej całkowite zniwelowanie strat i przejęcie kontroli nad przebiegiem reszty meczu.

Choć w poprzednim sezonie Mike D'Antoni z lubością korzystał z 8-osobowej rotacji, to układ w którym na ławce ma do dyspozycji 3 rezerwowych, z czego dwaj to silni skrzydłowi, a jeden to center, nie mógł uszczęśliwić nawet jego. Długie minuty zmuszeni byli grać Kendall Marshall i Steve Blake, jedyni zdrowi obrońcy Lakers. To między innymi sprawiło, że gospodarze nie potrafili utrzymać intensywności gry przez pełne 48 minut. Wystarczyło ledwie kilka minut słabości, trochę twardszej defensywy ze strony Thunder, a cała wypracowana wcześniej przewaga wyparowała jak kamfora.

Pierwsze cztery minuty ostatniej kwarty przesądziły o przegranym losie Lakers. W tak krótkim fragmencie gry Jeziorowcy popełnili aż 7 strat. Do pierwszego od rozpoczęcia meczu remisu doprowadził najpierw Derek Fisher, trafiając za trzy punkty. Po chwili Kevin Durant ukradł piłkę z rąk Wesleya Johnsona i Thunder po raz pierwszy prowadzili (89-87). Przez ten pokaz nieporadności w wykonaniu Lakers można było pomyśleć, że to tanking w czystej postaci, gdyż z trudem przychodziło zrozumienie, jak profesjonaliści zarabiający miliony dolarów mogą popełniać tak szkolne błędy w kilku akcjach z rzędu. Zaczęło się jeszcze pod koniec kwarty, kiedy to Wesley Johnson dwa razy z rzędu popełnił błąd kroków. Z tych paru minut festiwalu indolencji gospodarzy można by sporządzić niezłą kompilację, do której najbardziej adekwatny podkład stanowiłby utwór Yakety Sax, rozsławiony przez Benny'ego Hilla. Jeziorowcy przebudzili się w końcu z tego letargu i zaczęli znowu grać, jakby zależało im na zwycięstwie, niestety momentum było już po drugiej stronie.

Kiedy Kevin Durant zaczął trafiać, Lakers nie byli już w stanie powstrzymać tego rozpędzonego pociągu. W całym spotkaniu kandydat do nagrody MVP sezonu zdobył 43 punkty, a w samej czwartej kwarcie aż 19, trafiając 5 z 11 rzutów z gry, trzykrotnie za trzy i sześciokrotnie z linii rzutów wolnych. Po tym jak Durant dał swojej drużynie pierwsze prowadzenie, po chwili powiększył je do pięciu oczek, co jak się później okazało, było najwyższą przewagą Oklahomy. To właśnie pokazuje różnicę klas pomiędzy obydwiema drużynami, mimo, że przez większą część spotkania Thunder byli gorsi i przegrywali nawet 15-oma oczkami, to i tak potrafili znaleźć drogę do dopisania na swoim koncie kolejnej wygranej. Tak właśnie robią zwycięzcy, wygrywając pomimo słabszego dnia.

Jeziorowcy z tych pięciu punktów straty potrafili uczynić jeszcze wyrównane spotkanie i wyszli nawet na jednopunktowe prowadzenie po akcji 2+1 w wykonaniu Steve'a Blake'a, ale szybko ponownie je stracili. Na minutę i 22 sekundy przed końcową syreną Thunder wciąż byli tylko o jedno posiadanie przed Lakers (103-100). Przez minutę obydwie strony nie potrafiły zmienić tego wyniku, aż w końcu świetnym manewrem podkoszowym popisał się Chris Kaman, zakończonym zdobyciem dwóch punktów. Przy tym zagraniu środkowy Lakers był jeszcze faulowany, ale gratisowego rzutu wolnego nie udało mu się wykorzystać. To ostatecznie przesądziło o porażce Jeziorowców, którzy w kolejnej akcji zmuszeni byli faulować, gdyż na zegarze pozostawały tylko 22 sekundy do końca meczu. Derek Fisher pewnie wykorzystał obydwa rzuty wolne i ponownie powiększył przewagę swojej drużyny do trzech oczek. Lakers mogli się jeszcze łudzić na odwrócenie losów spotkania, ale Steve Blake trafił tylko jeden z dwóch rzutów wolnych, grzebiąc tym samym iluzoryczne już w tym momencie szanse gospodarzy na wygraną.

W ekipie Lakers cała pierwsza piątka zanotowała dwucyfrowy wynik punktowy, a przewodził jej Kendall Marshall, zdobywca 14 punktów i aż 17 asyst. Najlepszymi strzelcami byli zaś Chris Kaman (19 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst) oraz Wesley Johnson (19 punktów, 5 zbiórek). Shawne Williams dołożył 15 punktów, 9 zbiórek i 2 bloki, choć na mało imponującej skuteczności (6/16 z gry). Steve Blake i Jordan Hill dodali odpowiednio 13 i 10 punktów.

Choć z logicznego punktu widzenia połowy są równe, to przyjęło się, że w NBA symboliczną pierwszą połowę rozgrywek oznacza okres od inauguracji do przerwy na All-Star Weekend. Lakers osiągnęli w tym czasie bilans 18-35, co jest ich najgorszym wynikiem odkąd grają w Los Angeles. Po przegraniu 7 spotkań z rzędu w Staples Center (również niechlubny rekord) oraz 22 z 27 ostatnich w ogóle, Jeziorowcy zajmują drugie od końca miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, mając identyczny bilans co ostatni Sacramento Kings. Do gry Lakers powrócą 19 lutego meczem z Houston Rockets.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Blake to dobra opcja dla GSW. Potrzebowali kozłujący back-up dla Curry'ego

Kopek

Bardziej chodziło mi o to że wysocy mają więcej bezpośredniego kontaktu bark w bark z przeciwnikiem i to bardzo eksploatuje zawodnika. Wiadomo że rozgrywający musi się nabiegać no ale nie siłuje się raczej z innymi.
Co do tych atletycznych PG to już kiedyś poruszaliśmy temat, niestety to dobrze się nie przekłada na zdrowie. Sypią się w tak młodym wieku, Westbrook, Rose, Rondo, Robinson ostatnio i jeszcze kilku by się znalazło.
Co do Popovicha to wiadomo że to klasa sama w sobie, Spurs z racji dobrej gry zazwyczaj mają dalekie picki w drafcie ale potrafią wyszlifować diamenty jak Manu, nr 57 czy Parker 28. Świadczy to bardzo dobrze o sztabie szkoleniowym.
Dirk to też wielki gracz, po sezonie będzie zjeżdżał z kontraktu żeby ściągnąć do Dallas jakiegoś porządnego gracza ale niestety jakoś nie ciągnie nikogo w tamte strony.

"Jakoś bardzo nie będę się upierać przy mojej wersji, bo masz wiele racji"- miało być :)

Jakoś bardzo może nie,ale ligę zdominowali młodzi, szybcy i atletyczni PG lub combo-PG. Wysocy też,ale przy dobrym systemie gracze nie "zużywają się" tak bardzo, jak w innych. Oczywiście pije tutaj do Popovicha i duetu Parker&Timmy,ale też np. do Dirka.

Kopek

Drj a mogę spytać czemu mają gorzej niż wysocy?/.
No mam nadzieje że przebudowa w przypadku Spurs nie będzie aż tak bolesna jak ta obecna w LA. Będą budować drużynę na Leonardzie tylko musi się obudzić bo chyba jeszcze boli go porażka z czerwca.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17