Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 116 - New Orleans Pelicans 95 (12.11.2013)

LA Lakers 116 vs New Orleans Pelicans 95 (12 Listopada 2013)

Pelicans 95
Lakers 116
 1234WYNIK
NOP1920233395
LAL22333130116

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 12/11/2013 17:59 | autor: Daniel

Jeziorowcy nie dopuścili do trzeciej porażki z rzędu i przed własną publicznością wysoko pokonali New Orleans Pelicans – 116-95. Tym samym udanie zrewanżowali się za piątkową porażkę z ekipą Monty'ego Williamsa. Bez Steve'a Nasha, za to w końcu z Jordanem Hillem w pierwszej piątce, Lakers dyktowali warunki gry przez ostatnie 40 minut tego spotkania. Postawienie na Hilla okazało się być strzałem w dziesiątkę – rozegrał on bowiem najlepszy mecz w karierze, zdobywając rekordowe 21 punktów i dokładając do tego 11 zbiórek.

Od początku sezonu Jordan Hill jest jednym z najjaśniej świecących punktów w szeregach Lakers, a dziennikarze oraz fani od kilku już spotkań agitowali za wystawieniem go do pierwszej piątki, a przynajmniej pozwolenie mu na grę w dłuższym wymiarze czasowym. Mike D'Antoni powiedział przed kilkoma dniami, że Jordan według niego jest efektywniejszy, kiedy gra krócej, ale w końcu szkoleniowiec Lakers dał się przekonać. Jordan odpowiedział na to życiowym występem i był jednym z głównych motorów napędowych zespołu w drodze po czwarte w sezonie zwycięstwo. Hill potrzebował 196 występów na parkietach NBA, żeby przekroczyć pułap 20 punktów, dlatego też oczekiwanie po nim podobnych występów z regularną częstotliwością byłoby mocno na wyrost, nie mniej jednak z pewnością wykorzystał swoją szansę i zasłużył na kolejną grę od pierwszych minut.

Jeziorowcom udało się ograniczyć poczynania Anthony'ego Davisa, który zdemolował ich w piątek, notując 32 punkty, 12 zbiórek oraz 6 bloków i wielokrotnie ośmieszając Pau Gasola. Tym razem nr pierwszy ubiegłorocznego draftu zdobył tylko 15 punktów i zebrał 5 piłek, a duża w tym zasługa wspomnianego w poprzednim zdaniu Katalończyka. Gasol zaczął mecz agresywnie, sygnalizując kolegom chęć do gry tyłem do kosza i już przy pierwszej okazji ograł Davisa sprytnym rzutem od tablicy. Wraz z upływem czasu gry Gasol ponownie zaczął uciekać na półdystans, do czego przyzwyczaił w tym sezonie, ale jego aktywność na początku meczu, wraz z podobną energią w wykonaniu Jordana Hilla, pozwoliły zapędzić Davisa w problemy z faulami. W drugiej kwarcie zawodnik Pelicans zanotował trzecie przewinienia, na początku trzeciej ćwiartki dołożył kolejne i w efekcie niemal całą kwartę przesiedział na ławce rezerwowych, wracając od gry dopiero na ostatnie 12 minut, kiedy Pelicans wciąż tracili do Lakers ponad 20 punktów, a czasu na ich odrobienie było nie wiele.

Był to bardziej słaby występ w wykonaniu gości, aniżeli świetne zawody Lakers, ale na tym właśnie polega koszykówka – na wykorzystywaniu słabości przeciwnika. Jeziorowcy powtórzyli wyczyn z otwarcia sezonu i zdobyli 116 punktów, odnosząc przy okazji najwyższe jak dotychczas zwycięstwo. Skuteczność 55,7% z gry, 55% za trzy punkty i 81% z linii rzutów wolnych to liczby, co do których nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń, a w dodatku Jeziorowcy na 44 celne trafiania zanotowali aż 33 asysty. Podopieczni Mike'a D'Antoniego potrafili również zrównoważyć swoją grę a w ataku, ograniczyli liczbę rzutów dystansowych do 20 prób (przy średniej w sezonie wynoszącej 26 na mecz – najwięcej w całej lidze), dokładając do tego próby grania w post-up przez podkoszowych i penetracje zawodników obwodowych. Jedyne do czego można mieć zastrzeżenia w ich grze ofensywnej to nadmierna liczba strat (19).

Lepiej w mecz weszli przyjezdni z Nowego Orleanu, osiągając szybko kilkupunktową przewagę (10-6). Lakers szybko się jednak pozbierali po początkowym problemach i po tym jak objęli prowadzenie 15-14 na 3 i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty, nie oddali go już do samego końca. Wyjściowa piątka, na którą postawił D'Antoni nie zaczęła tego meczu najlepiej, ale ożywienie wniósł z ławki Nick Young zdobywając 8 punktów w 3 minuty. Drugą ćwiartkę gospodarze rozpoczęli od serii 22-5 i powiększenia przewagi do 20 punktów. W tym momencie można było zacząć się obawiać, że zwyczajowo Lakers utracą tę przewagę, ale tym razem nie pozwolili rywalom zbliżyć się na mniej niż 14 punktów różnicy do samego końca spotkania.

Architektem ataku Lakers był Steve Blake, który godnie zastąpił Steve'a Nasha w roli rozgrywającego pierwszej piątki. Blake zdobył co prawda ledwie 5 punktów, ale objawił się jako prawdziwy kreator gry i to takiej z podręcznika do koszykówki. Blake raz za razem otwierał partnerom drogę do kosza bezbłędnymi podaniami kozłem, a ogółem zanotował 10 asyst – po raz pierwszy odkąd gra w Lakers i po raz pierwszy od kwietnia 2010 roku, gdy był zawodnikiem LA Clippers. Obok Blake'a i wspomnianego we wstępie Jordana Hilla, świetnie wypadli także rezerwowi – Nick Young i Xavier Henry. Young ponownie wrócił na ławkę i w roli szóstego zawodnika spisał się bezbłędnie – w 23 minut zdobył 17 punktów (7/11 z gry), z każdym wejściem wnosząc spore ożywienie do gry swojej drużyny. Henry zaś zrehabilitował się po czterech fatalnych występach z rzędu (4 punkty na mecz, 18,7% z gry) i zdobył 15 punktów na skuteczności 6/8 z gry. Xavier miał również najwyższy w zespole współczynnik +/- (+20), a w trzeciej kwarcie popisał się fenomenalnym wsadem nad mierzącym 7 stóp wzrostu Jeffem Witheyem – do końca sezonu jeszcze sporo czasu, ale już teraz zagranie to trafia do dyskusji pod tytułem „najlepszy wsad rozgrywek 2013/2014”. Konto Xaviera obciąża jednak 5 strat.

Dobrą formę rzutową wciąż utrzymuje Jodie Meeks, który tym razem w 26 minut zdobył 15 punktów, trafiając 5 z 7 rzutów z gry, w tym 3 na 5 za trzy punkty. Przed rokiem Jodie charakteryzował się prawdopodobnie najbardziej chwiejną dyspozycją spośród wszystkich graczy Lakers, ale póki co w tym sezonie do jego gry nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Tylko w jednym meczu nie zanotował dwucyfrowej zdobyczy punktowej (5 punktów z Atlantą), ale też grał w nim najkrócej bo 16 minut. Dzisiejszy występ był zaś dla niego piątym z rzędu z podwójną zdobyczą. Dobre zmiany z ławki dali także Chris Kaman i Jordan Farmar, którzy początkowo mieli problem ze skutecznością i zanotowali po kilka strat, ale ogólnie zakończyli ten mecz na plusie. Kaman zdobył 8 punktów, zebrał 9 piłek i zaliczył 6 asyst, a Farmar dodał równie wszechstronne 9 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst.

Lakers wciąż nie mają chwili wytchnienia i kontynuują terminarz nafaszerowany rywalami z wyższej półki. Dziś czeka ich starcie z teoretycznie słabszym na tę chwilę rywalem – Denver Nuggets, którzy rozpoczęli sezon od bilansu 2-4, ale z pewnością nie mogą do niego podejść lekceważąco bo jeszcze przed rokiem była to czołowa drużyna w Konferencji. Jest to dodatkowo mecz back-to-back i to wyjazdowy, dlatego też należy zapatrywać się na to spotkanie, jak na kolejny trudny sprawdzian przed ekipą D'Antoniego.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

reneg

Taka ciekawostka: Hill w zeszłym sezonie zagrał tylko w 29 meczach z powodu kontuzji...hmm ciekawe zatem kiedy miał przekonać do siebie MDA...może miał grać z kontuzją?

Blake pod okiem D'Antoniego wrócił do poziomu, który prezentował w Portland (i to od zeszłego sezonu, patrz PER36MINUTES). Na pewno nie przejmuje minut Nasha, bo z nim grał na SG ponad 30 minut w meczu, a Farmar obecnie gra 20 minut - tyle ile grał podczas pierwszej przygody w LAL, gdy Bryant był zdrowy. Grają dobrze bo to system dla nich.

Nie pisz zatem tekstów w stylu "słaby argument" jeśli nie masz lepszych.

Hill już wcześniej zasługiwał na szanse i minuty (choćby kosztem Pau), a MDA przekonał się do niego po niemal roku. Farmar i Blake korzystają na kontuzjach Nasha i przejmują jego minuty. Także na Bryancie, bo to często on odpowiadał za kreowanie. Zatem słaby argument

reneg

Już to zrobił (Blake, Farmar), a Hill w dużej mierze dzięki pickom ma szanse rozegrać swój najlepszy sezon ofensywny.

Właśnie nie. Każdy to wie, że przejściowy i nikt nie zakłada, że LAL coś zdziałają w tym sezonie. Osobiście uważam, że ciężko będzie o PO, jednak właśnie trener to często połowa sukcesu, wartość dodana. Di Antoni nie wykrzesi z przeciętniaków nic ponad ich stan i nie stworzy monolitu.

reneg

no tak, w końcu blake, meeks, johnson, hill i gasol to mistrzowski skład i powinni mieć bilans 8 - 2.

nie wiem jakie sobie cele wyznaczyles przed sezonem ale chyba zbyt wygorowane dla tej druzyny. to sezon przejściowy i tyle. na lawce moglby zasiadać macgyver a i tak by nic lepszego nie ulepil.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18