Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 85 - San Antonio Spurs 91 (01.11.2013)

LA Lakers 85 vs San Antonio Spurs 91 (01 Listopada 2013)

Spurs 91
Lakers 85
 1234WYNIK
SAS1625222891
LAL2319192485

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 02/11/2013 11:42 | autor: Daniel

Brak Tima Duncana w szeregach przeciwnika, słaba dyspozycja całej drużyny San Antonio, a nawet niezły wysiłek po bronionej stronie parkietu ze strony Lakers nie wystarczyły, aby odnieść drugie zwycięstwo w sezonie. Wygrana była na wyciągnięcie ręki, ale Jeziorowcy z szansy pokonania wicemistrza ubiegłorocznych rozgrywek skorzystać nie potrafili. Wielce prawdopodobne, że z tak słabymi Spurs drugi raz w tym sezonie się już nie spotkają. W wyrównanym, acz w pełni zasłużenie wygranym przez gości meczu padł wynik 91-85.

W każdym z trzech dotychczasowych spotkań o ostatecznym wyniku w głównej mierze decydowała forma rzutowa Jeziorowców. W pierwszym starciu zagrali w ataku świetnie, a Clippers nie umieli przeciwstawić im tego samego i w efekcie skończyło się wysokim i efektownym zwycięstwem Lakers. W kolejnym meczu Warriors zaprezentowali wręcz perfekcyjną koszykówkę ofensywną, z kolei atak Lakers nie funkcjonował już tak dobrze jak dzień wcześniej i zabrakło argumentów, aby chociaż postraszyć nawiązaniem wyrównanej walki. Dziś w nocy trafili na słabiutkich (tego dnia) Spurs, ale jednocześnie sami zagrali jeszcze gorzej. Bilans po trzech meczach jest mimo wszystko niezły, bo wielu skazywało Lakers na rozpoczęcie sezonu od trzech porażek z rzędu. San Antonio pokazało to, czego podopieczni Mike'a D'Antoniego muszą się jeszcze nauczyć, aby stać się konkurencyjną drużyną dla wszystkich drużyn w lidze – jak wygrywać pomimo kiepskiej gry.

Lakers nie wykorzystywali swoich atutów pod koszem, a konkretniej Pau Gasola. Katalończyk rozegrał co prawda solidny mecz, a nawet najlepszy póki co w tym sezonie, ale nie takiej gry można by po nim oczekiwać po odejściu Dwighta Howarda i w konfrontacji z rywalem, u którego pauzuje najlepszy defensor – Tim Duncan. Mimo, że trudno o bardziej komfortowe warunki dla Gasola do gry blisko od kosza, to on do pomalowanego zbliżał się sporadycznie, trzymając się głównie półdystansu, czy nawet linii rzutów za trzy punkty. Kiedy już raz zagrał tyłem do kosza, z łatwością ograł Tiago Splittera, ale ponownych prób takiego grania nie uświadczyliśmy. 20 punktów, 11 zbiórek i przyzwoita skuteczność (8/17 z gry) nie pozwalają jednoznacznie obarczyć Gasola częścią winy za tę porażkę, ale pozostawiają pewien niedosyt – Pau mógłby w tym meczu dominować gdyby tylko z większą agresywnością szukał sobie pozycji do gry tyłem do kosza, a nie zachowawczo ustawiał się na półdystansie.

Atak, do czego trzeba się chyba przyzwyczaić w tym sezonie, opierał się głównie na szukaniu wolnych pozycji na bliższym i dalszym dystansie, skąd jednak obwodowi Lakers trafiali z rzadka. Najbardziej zawiedli obrońcy pierwszego składu – Steve'owie Nash i Blake, którzy wspólnymi siłami trafili zawstydzające 3 z 20 oddanych rzutów, mimo iż większość z nich było próbami wynikającymi z dobrze wypracowanych pozycji. Generalnie pierwsza piątka póki co nie prezentuje się w tym sezonie najlepiej – Nick Young gra znacznie słabiej niż w meczach przedsezonowych, Steve Nash ma skuteczność 18% z gry, Steve Blake nie wiele lepszą (28,6%), a w przypadku Shawne'a Williamsa nie sposób dopatrzyć się uzasadnienia dla takiej nobilitacji, jaką jest gra od pierwszych minut. Mike D'Antoni powinien się zastanowić czy nie powinien poszukać innej formacji i nie skorzystać z usług dobrze grających Jodiego Meeksa i Wesleya Johnsona, w miejsce którego ze Steve'ów i Williamsa.

Wspomniany Meeks jest póki co najrówniej grającym zawodnikiem Lakers i w każdym z trzech dotychczasowych spotkań zaprezentował się z korzystnej strony. Nie grozi już tylko rzutem z dystansu (na co zresztą nie można było liczyć każdego wieczoru w poprzednim sezonie), ale również efektywnie atakuje obręcz. W 28 minut Meeks zdobył 14 punktów (5/9 z gry) i zebrał 6 piłek. Jego konto obciąża jednak strata na 14 sekund przed końcem meczu. Tracąc cztery punkty do Spurs Jeziorowcy wciąż mieli szansę, aby doprowadzić do wyrównania czy nawet wygrać ten mecz, ale strata Meeksa ostatecznie je zaprzepaściła. Po chwili Manu Ginobili wbił gwóźdź do trumny Lakers w postaci łatwych punktów w kontrataku.

Ostatnim graczem, który może być zadowolony ze swojej gry w tym meczu jest Wesley Johnson, który w 27 minut zdobył 12 punktów, z czego aż w samej czwartej kwarcie. Do tego z ogromnym zaangażowaniem grał w defensywie (m. in. 2 bloki) i D'Antoni powinien zastanowić się nad awansowaniem go do pierwszej piątki.

Tradycyjnie już energii i zaangażowania nie brakowało również Jordanowi Hillowi, ale nie wiedzieć czemu szkoleniowiec Lakers przypomniał sobie o jego istnieniu dopiero w ostatniej kwarcie. Hill może nie jest idealnym kandydatem do bycia czwórką w ofensywie D'Antoniego, ale skoro Gasol i tak głównie orbituje gdzieś na półdystansie, nie powinno nic stać na przeszkodzie aby obaj mogli grać jednocześnie. Dodatkowo, przy tak pudłujących Lakers, Hill przynajmniej dawałby okazję do ponowień po zbiórkach ofensywnych. W krótkiej grze Jordana (12 minut) można upatrywać się przyczyn przegrania przez Lakers walki na tablicach (46-50) i pozwolenie Ostrogom na 12 zbiórek w ataku. W punktach drugiej szansy Jeziorowcy przegrali aż 8 do 20.

Szansą na odbudowanie się po dwóch porażkach z rzędu będzie niedzielne spotkanie przed własną publicznością z Atlantą Hawks.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

DJMbenga

Mi taka rotacja pasuję, a co do meczu to najważniejsze że jest kolejne zwycięstwo.

DJMbenga

Mi taka rotacja pasuję, a co do meczu to najważniejsze że jest kolejne zwycięstwo.

Piklas

Na całe szczęście udało się wygrać z Hawks, ale cała ta nerwówka zdecydowanie była niepotrzebna. Cieszę się, że Nash bardziej angażował się w ofensywie bo obrona to... Podobnie jak Blake - cienizna. Zaskoczony natomiast jestem,że nasza rotacja wygląda cały czas jak w preseason. Może to dobrze i ja się nie znam, ale nie ukrywam, że mocno mnie ta sprawa intryguje. W sumie nie mniej dziwi mnie sytuacja Jordana, który kolejny raz ratuje DiAntoniemu dupsko. Gracz na czwartą kwartę? Bez żartów panie trenerze...

Najwięcej minut spędzonych na parkiecie w dzisiejszym spotkaniu zaliczył Steve Blake. Wykręcił niesamowite statystyki 1/4 3pt + jeszcze jedno pudło. Najwyraźniej ulubieniec pana szkoleniowca. :)

No cóż, suma sumarum najważniejsza jest wygrana. Więc Go Lakers!

Przemo

Brawo Gasol!!!

Przemo

ale nerwy!

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18