Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 90 - Minnesota Timberwolves 113 (10.11.2013)

LA Lakers 90 vs Minnesota Timberwolves 113 (10 Listopada 2013)

Timberwolves 113
Lakers 90
 1234WYNIK
MIN47202323113
LAL2325281490

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 11/11/2013 9:50 | autor: Daniel

Lakers wygrali 22 poprzednie starcia z Minnesotą Timberwolves. Każda seria musi jednak kiedyś dobiec końca i tej kres nadszedł we wczorajszym pojedynku przed własną publicznością, gdzie Jeziorowcy nie przegrali z Wilkami jeszcze dłużej, bo od grudnia 2005 roku. Przyjezdni z Minneapolis pokazali taką determinację, że już na wstępie zmazali plamę po każdej z tych porażek i zarazem, co nie często ma miejsce na parkietach NBA, po zaledwie jednej kwarcie praktycznie wygrali to spotkanie. Wolves zwyciężyli w tej części spotkania 47-23, a w całym meczu 113-90.

Dwóch Kevinów, Martin i Love, wyssali z Lakers chęć do życia, trafiając niemal każdy oddany rzut w pierwszej kwarcie, bez względu na to, czy byli kompletnie pozbawieni opieki obrońcy, czy mieli na twarzy rękę defensora. Obydwaj trafili łącznie 12 z 14 rzutów w tej części spotkania, w tym aż razy za trzy punkty, zdobywając aż 34 z 47 punktów całego zespołu. Dla Timberwolves 47 oczek to rekordowa zdobycz w pierwszej ćwiartce w ich 25-letniej historii, najwyższa w lidze od 2008 roku i zarazem tylko o trzy punkty mniejsza od rekordu NBA. „Zaczęliśmy mecz za miękko. Trafili kilka dobrze bronionych rzutów, ale zdobyli aż 47 punktów. Nie ma więc żadnego znaczenia, jakiego rodzaju były to rzuty. W naszej obronie brakowało intensywności i zapłaciliśmy za to wysoką cenę”. – powiedział po meczu Mike D'Antoni.

Dobrze, że szkoleniowiec widzi braki defensywne swojego zespołu, bo jest o co się martwić. Lakers po ośmiu meczach sezonu zasadniczego mają trzecią najgorszą obronę w lidze – tracą średnio 106,5 punktu na mecz i pozwalają rywalom trafiać 46,4% rzutów z gry i 40,2% rzutów za trzy punkty. Liczby te mogą nieco przekłamywać rzeczywistość i są wynikiem trzech wysokich blow-outów z Golden State Warriors, Dallas Mavericks i teraz z Wolves, nie mniej jednak nadal są bardzo niepokojące. Z taką obroną Jeziorowcy do Playoffs raczej nie zawędrują, a jeśli nawet, to rychło z nich odpadną. Wiara w to, że powrót Kobego w tej materii coś zmieni nie ma raczej podstaw bytu. Już od kilku sezonów eksperci zauważają u Bryanta co raz więcej negatywnych wpływów na obronę zespołową, a co dopiero oczekiwać od niego cudów po najpoważniejszej w życiu kontuzji. Od zauważenia problemu przez D'Antoniego, do jego naprawiania droga jednak daleka.

Trzy kwarty to w NBA wystarczająco aby odrobić 24-punktową stratę, ale Jeziorowcom wystarczył on zaledwie na zmniejszenie rozmiarów porażki o jedno oczko. Progres co prawda był, w drugiej i trzeciej ćwiartce Lakers bronili całkiem nieźle i ich atak wyglądał co najmniej poprawnie. Dzięki temu odrobili nieco straty i przed ostatnią kwartą przegrywali różnicą „tylko” 14 punktów. To wciąż dawało pewne nadzieję na udany ostatni zryw i doprowadzenie do wyrównanej końcówki. Taki scenariusz prędzej byśmy pewnie zobaczyli, gdyby role były odwrócone i to Lakers mieli by tak wysoką zaliczkę. Minnesota, choć jest wciąż bardzo młodym zespołem, to już teraz jest bardziej spójnym i uporządkowanym tworem niż obecni Jeziorowcy i nie dali sobie odebrać tego zwycięstwa. W hali Staples Center zobaczyliśmy wczoraj drużynę kalibru Playoffs i bynajmniej nie byli to Lakers. Wilki w ostatnich dwunastu minutach nie pozostawiły żadnych złudzeń, która ekipa była tego wieczoru lepsza i pewnie wygrali 23-14.

Jeziorowcy prawdopodobnie stracili na dłużej Steve'a Nasha, który w drugiej kwarcie poczuł bóle w plecach i po zmianie stron nie pojawił się już na parkiecie. „Waham się w ogóle wypowiadać na ten temat, bo raczej nie jest to odpowiedni moment, gdyż podchodzę do tego trochę emocjonalnie. Naprawdę chciałbym grać i to w taki sposób, do którego byłem przyzwyczajony, ale bycie tak ograniczonym jest frustrujące.” Plecy to problem towarzyszący Nashowi od wielu lat, i pomimo dokuczliwych bólów znajdował sposób, aby grać na wysokim poziomie, ale obecny stan swojego zdrowia Steve określił mianem pogorszenia. Z całym szacunkiem dla jego dokonań, ale kto wie, czy kompletny brak Nasha na parkiecie nie będzie w tym momencie lepszym rozwiązaniem dla Lakers, choć byłoby sporym uproszczeniem zrzucać winę za porażki na jego barki – w ich grze jest wystarczająco wiele innych mankamentów, a akurat w tych dwóch meczach, w których Kanadyjczyk w ogóle nie grał i tak przegrali.

Czy po takim spotkaniu można w ogóle coś dobrego powiedzieć o grze Lakers? Co najwyżej o pojedynczych graczach. Bez wielkich zarzutów można podejść do oceny gry Steve'a Blake, który w 35 minut zdobył 19 punktów (7/11 z gry, 5/7 za trzy punkty) i zanotował 8 asyst oraz po 3 zbiórki i przechwyty. To oczywiście dobry prognostyk w obliczu spodziewanej utraty Steve'a Nasha, gdyż to Blake'owi prawdopodobnie przyjdzie pełnić rolę rozgrywającego pierwszej piątki. Drugim graczem, który swoją postawą na dobre słowo jest niezawodny w tym sezonie Jodie Meeks. Tym razem w 29 minut zdobył on 16 punktów, trafiając 6 z 10 rzutów z gry, choć tylko 2 z 6 za trzy punkty.

W postawie Pau Gasola w końcu można było dojrzeć kilka prób gry bliżej obręczy, ale w ogólnym rozrachunku ponownie nie zaprezentował się z najlepiej strony – 11 punktów, 11 zbiórki, 4 asysty i 4 bloki w 29 minut to co prawda solidne, wszechstronne statystyki, ale zwłaszcza po jego grze ofensywnej oczekuje się znacznie więcej pod nieobecność Bryanta. Złote maliny za ten występ wędrują jednak do Xaviera Henry'ego (1/8 z gry, 0/4 z wolnych), Jordana Farmara (1/7 z gry) i Wesleya Johnsona (2/10 z gry), którzy łącznie spudłowali aż 21 z 25 rzutów.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Public Relations

Vino24Fanatico

Co to jest PR?

Kaebi

jakby nie 10-milionowy kontrakt Nasha,to w przyszłym sezonie bysmy mieli niecałe 3 miliony w puli płac (Young 1,2 mln i Sacre i Harris po niecałym milionie).
Najlepiej jakby odszedł na emeryture,a moze rzeczywiscie Raptors by chcieli go dla "polepszenia PR-u".

Vino24Fanatico

Nudne już te "offseason" ale na pewno nie jestem zwolennikiem tankowania. To najbardziej chora zasada w całej Nba, po tabeli nie widać żeby ktoś chciał na Wschodzie zajać 15 miejsce...

Vino24Fanatico

@Gamejros
Tylko nie po to Boston wymieniał KG i PP by teraz największe "prospekty" tak po prostu oddawać. I tak nawet jakby Lakers wybrali w drafcie jakąś przyszłą gwiazdę ligi to trzeba było by potem ściągnąć dobrych grajków by chciał zostać i powalaczyć o coś więcej. Wiadomo że najpierw trzeba mieć takiego zawodnika. Ale nawet jak Lakers załóżmy że już go mają to nie znaczy że wszyscy by "walili drzwiami i oknami" do LA.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17