Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 86 - Sacramento Kings 104 (10.10.2013)

LA Lakers 86 vs Sacramento Kings 104 (10 Października 2013)

Kings 104
Lakers 86
 1234WYNIK
SAC30182531104
LAL2426191786

Arena: MGM Grand Garden Arena, Las Vegas, Nevada

Data publikacji: 11/10/2013 7:57 | autor: Daniel

W ostatnim spotkaniu przed wyjazdem drużyny na małą trasę objazdową po Chinach, Lakers zaprezentowali najsłabszą dyspozycję w dotychczasowych grach sparingowych i wyraźnie ulegli Sacramento Kings 86-104. Przeciwko najgorszej defensywie ubiegłego sezonu Jeziorowcom zabrakło argumentów w ataku, a także ich własna obrona pozostawiała wiele do życzenia. Jednocześnie Lakers zdobyli najmniej i stracili najwięcej punktów spośród czterech meczów przedsezonowych jakie mają za sobą.

Mike D'Antoni od pierwszych minut postawił na tę samą piątkę, co w poprzednim meczu, a mianowicie: Steve Nash, Jodie Meeks, Nick Young, Chris Kaman i Pau Gasol. Dopóki ta formacja przebywała razem na parkiecie, gra Lakers jakoś się kleiła, ale nie potrwało to długo bo już w pierwszej kwarcie stracili podstawowego rozgrywającego. 39-letni Nash udał się do szatni na resztę spotkania z obolałą kostką i choć nie wydaje się, aby było to coś poważnego, to chuchając na zimne nie był dłużej eksploatowany w tym spotkaniu. Przy jednoczesnym braku Jordana Farmara, gra Lakers mocno podupadła po stracie Nasha, a brak pomysłu na atak był bolączką do samego końca spotkania, a zwłaszcza w jej drugiej części.

Długie minuty grał Steve Blake, ale tak, jak zazwyczaj jest jednym z najrówniej grających zawodników, tak ten mecz był fatalny w jego wykonaniu. W 29 minut Blake przestrzelił wszystkie 10 rzutów z gry, w tym aż 8 za trzy punkty, a i kreowanie gry kolegom mu nie wychodziło (3 asysty). Z konieczności na pozycji rozgrywającego musiał więc momentami grać Jodie Meeks i choć w jego przypadku był to generalnie dobry występ, to nie udało mu się zabłyszczeć skrywanym skrzętnie talentem do playmakingu.

Pierwsza połowa była jeszcze niezła w wykonaniu Lakers, a momentami nawet bardzo, ale po zmianie stron nie wiele zostało z tego obrazu gry. Od samego początku spotkania koszykarze Kings z łatwością zdobywali punkty, trafiając raz po raz, pomimo wzmożonej aktywności Lakers w obronie. W pierwszej kwarcie, zakończonej wynikiem 30-24 na swoją korzyść, Sacramento trafiło 57% wszystkich rzutów z gry. Podopieczni Mike'a D'Antoniego odpowiedzieli na to skutecznością 39%, ale rywalizując sprawdzone patenty z poprzednich spotkań, a mianowicie bazując na świetnej współpracy Pau Gasola i Chrisa Kamana pod koszem oraz indywidualnych zagraniach Nicka Younga, utrzymywali się za plecami rywali na bezpiecznym dystansie.

Druga ćwiartka to zdecydowanie najlepszy okres gry Lakers w tym meczu i to bo obydwu stronach parkietu (26-18). Trafiając na jej początku trzy trójki szybko dogonili Kings, a dociskając śrubę w defensywie wkrótce sami objęli prowadzenie. W ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy Lakers zanotowali serię 15-6, a na kilka sekund przed zejściem do przerwy efektownym wsadem popisał się Young, ustalając wynik na 50-48 na korzyść LA. W pierwszej połowie spotkania Jeziorowcom brakowało skuteczności w ataku, ale nadrabiali to współpracą całego zespołu i uwagą w rozegraniu piłki. Swoje 50 punktów zdobyli na słabym wskaźniku 38,7% z gry, ale aż 14 z 19 wszystkich trafień pochodziło z asyst partnerów i jako zespół Lakers stracili piłkę ledwie dwukrotnie.

W drugiej połowie spotkania Jeziorowcom nie udało się nastawić wyraźnie zwichrowanych tego dnia celowników, a wręcz przeciwnie. W ostatnich 24 minutach koszykarzom z Los Angeles do kosza udało się trafić ledwie 10-krotnie (28,5%) i choć nadal punkty z gry były wynikiem asyst partnerów (7), to jednak większość akcji kończyła się szukaniem indywidualnych rozwiązań, które nie przynosiły żadnych efektów. Brak kogoś, kto zrobiłby różnicę na rozegraniu dał się mocno we znaki w dwóch ostatnich kwartach, a jednym stałym elementem ofensywnych akcji było odpalanie rzutów za trzy punkty, niestety z bardzo miernym skutkiem. Lakers oddali aż 32 rzuty z dalekiego dystansu (trafiając ledwie 8) i choć wiele z nich było wynikiem dobrej selekcji rzutowej, to aż tyle trójek rzadko kiedy zwiastuje coś dobrego, a raczej jest aktem desperacji. D'Antoni tradycyjnie nie forsował graczy pierwszej piątki i dał pograć rezerwowym, dlatego też skończyło się to małym pogromem na korzyść Kings.

Najlepszym strzelcem Lakers okazał się Jodie Meeks, wobec którego D'Antoni wyłamał się ze swojej filozofii oszczędzania graczy podstawowych, bo dał mu pograć aż 36 minut, ale było to w dużej mierze podyktowane szybką utratą Steve'a Nasha. Meeks trafił 6 z 13 rzutów z gry i wszystkie 5 z linii rzutów wolnych, kończąc mecz z dorobkiem 19 punktów. O dwa oczka mniej dołożył Nick Young, na identycznej skuteczności z pola. Ponownie niezłe zawody rozegrali podkoszowi: Pau Gasol (13 punktów, 5 asyst, 5 zbiórek) i Chris Kaman (12 punktów, 6 zbiórek). Rezerwowi łącznie trafili żałosne 16% z oddanych rzutów (6/37), ale na siłę można by wyróżnić Shawne'a Williamsa, który zdobył 9 punktów (2/4 za trzy) i zebrał 6 piłek.

Mecz został rozegrany w Las Vegas, skąd Jeziorowcy wrócą jeszcze na chwilę do Los Angeles, przed dzisiejszym wylotem do Chińskiej Republiki Ludowej. Po kilkudniowej aklimatyzacji Jeziorowcy w najbliższy wtorek zagrają z Golden State Warriors w Pekinie, a trzy dni później dojdzie do rewanżu obu drużyn w Shanghaiu.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.
Ostatnie 5 komentarzy:

djgregorio

Kto ogląda ?

olek99

Już w tym roku się przekonaliśmy , że NBA to biznes , gdy Earl Clark mówił iż, nie odejdzie z LAL a dalej to już sami wiemy jak było.

Dlatego nie ma co zajmować się tym tematem teraz, rok przed, bo takich spekulacji będzie jeszcze wiele. Choć to nie jest tak, że koszykarz nie chce obcięcia płacy dla dobra drużyny,a Duncan?

Nikt się nie unosi. Problem w tym, że wypowiedzi źródłowe, nie mówiły o cenie rynkowej. Oczywiście, że nikt z własnej woli nie obniża sobie pensji. Inną sprawą jest manipulacja działaniami GM, w celu osiągnięcia własnych korzyści.
To zawsze był biznes, a kwestię przywiązania do barw, bardzo często wyśmiewają sami zawodnicy.
W kwestii oczekiwań oraz charakteru poszczególnych graczy, dużo wnoszą wypowiedzi byłych zawodników, oraz biografia buddysty.

patrykm

Pragnę sprostować, a może wyjaśnić wypowiedzi Gasola i Kobego. To, że nie zgadzają się na cięcie płacy nie oznacza, iż będą z uporem maniaka żądać utrzymania obecnych kontraktów, których wartości przekraczają odpowiednio 19 i 30 milionów dolarów. Brak zgody na cięcie oznacza, że chcą otrzymać od klubu cenę rynkową czyli powiedzmy 10 i 15 milionów. Rozważane tu cięcie płacy należy rozumieć, jako chęć pomocy klubowi w osiągnięciu lepszej stabilności finansowej, ale nie licząc przypadku Heat i pojedynczych weteranów, to w historii NBA coś takiego praktycznie nie ma miejsca, gdyż koszykarz to zawód jak każdy i z tym należy się liczyć, a kibicowskie uniesienie pozostawić dla siebie.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18